czwartek, 19 czerwca 2014

Moja makijażowa rutyna ;)

Hej !

Widziałam na kanałach na YT wiele filmików z makijażową rutyną i postanowiłam, że wstawię takiego posta na swojego bloga. Chciałabym Wam jeszcze powiedzieć, że jestem już po sesji i posty będą się pojawiać (mam taką nadzieję) maksymalnie co 2-3 dni. Chciałabym się wreszcie wziąć za tego bloga ;) No ale przejdę już do tematu mojej codziennej makijażowej rutyny. 

TWARZ

 




Swój codzienny makijaż zaczynam od nałożenia podkładu, używam Lirene City Matt w odcieniu jasnym 203. Jak wiecie jest on na razie moim ulubieńcem, ale czaję się na Revlon Color Stay. Podkład ten ładnie rozprowadza się na twarzy, nie mam w tej chwili odpowiedniego pędzla więc nakładam go palcami. Nie ma mocnego krycia ale takie w sam raz.
Następnie kamuflażem z Catrice w odcieniu 010 Ivory zakrywam niedoskonałości, nakładam go też odrobinę pod oczy. Myślałam, że będzie za ciężki na te okolice ale sprawdza się bardzo dobrze. 
Do zmatowienia twarzy używam modyfikowanej skrobii kukurydzianej kupionej na Allegro za niewielką cenę. Mam to opakowanie od ponad pół roku i zostało mi ponad połowę. Jest ona w postaci białego proszku. 
Na koniec używam jeszcze bronzera z W7 Honolulu. Jest to chyba mój ulubiony bronzer jaki miałam okazję używać ;)

OCZY







Zanim przejdę do makijażu oczu wypełniam sobie lekko brwi tym jaśniejszym cieniem z zestawu Eybrow Stylist Set z Essence. Polecam Wam ten zestaw, wiem, że podobny jest też w Catrice.
Następnie na powieki nakładam bazę pod cienie z Hean Stay On Eyeshadow Base, która bardzo dobrze mi się sprawdza, ale nakładana sylikonową gąbeczką, bo palcem trochę dziwnie się roluje i robią się grudki.
Na bazę codziennie używam jasny cień z MySecret o numerku 510, jest to zwykły, matowy, cień w kolorze skóry. W załamaniu nakładam jasny brąz z paletki NYC albo, jakieś jasne cienie z MUA. Do tego dokładam ciemno brązowy cień z paletki MUA jeszcze w załamanie. 
Czasem używam matowego, czarnego cienia z MySecret nr. 505 do zagęszczenia linii rzęs. Bardzo fajnie się do tego sprawdza.
Później w wewnętrzne kąciki oczu nakładam cień w kredce z Lovely, a na linię wodną cielistą kredkę z MySecret.
Na koniec makijażu oczu rzęsy podkręcam zalotką z Pepco i tuszuję je najpierw mascarą z Lovely Curling Pump Up, a później wodoodpornym tuszem z Maybelline The Rocket Volume Express. Jest to moje ulubione połączenie na rzęsach.

USTA



Na usta nakładam najpierw pomadkę z Nivea Milk & Honey, która nawilża usta ale nie zostawia połysku. Dopiero na nią nakładam pomadkę, najczęściej jest to ta z Rimmel Moisture Renew w kolorze Let's Get Naked 705. 

Cały makijaż zajmuje mi od 10 do 30 minut jeżeli mam czas i chcę się dłużej pobawić na przykład dokładają jakieś inne cienie. Nie wiem jak Wy ale ja bardzo lubię się malować. Sprawia mi to ogromną przyjemność;)

A Wam jak długo zajmuje poranny makijaż? ;) I czy skończyłyście już szkołę/studia? ;)

Pozdrawiam, Magda;)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Projekt denko #2

Hej !

Jak pewnie zauważyłyście po tytule dzisiaj będzie projekt denko ;) Bardzo ciężko mi się zebrać, żeby wstawić tego typu posty na swojego bloga (dlatego jest to dopiero druga odsłona). Ciężko mi się nastawić na używanie jakiejś konkretnej pielęgnacji dlatego te kosmetyki nie są u mnie zbyt szybko zużywane, czasem niektóre puste opakowania lądują w koszu zamiast w torebce do projektu denko - tak odruchowo. Ostatni projekt denko był aż 3 miesiące temu, ale postaram się robić takie posty regularnie... ;) Zostały mi jeszcze tylko 2 zaliczenia i 1 egzamin i nareszcie wakacje ;p No ale przejdźmy, do projektu denko :)



Jak widzicie i tak nie ma tu jakoś wybitnie dużo kosmetyków... przeważają chyba maseczki, których ostatnio bardzo często używałam. Kilka kosmetyków nie pojawiło się na zdjęciu wyżej ale będą wstawione przy omawianiu poszczególnych produktów.




Zacznę od pielęgnacji włosów. Udało mi się zużyć dwa szampony, jeden z Ziaji Szampon Intensywna Świeżość oraz Schfarzkopf Gliss Kur Ultimate Volume. Szampon z Ziaji sprawdzał się nawet okej ale o wiele bardziej wolę ten z Yves Rocher, o którym pisałam tutaj. Jeśli chodzi o ten z Gliss Kur, to bardzo fajnie zmiękczał moje włosy i dodawał im rzeczywiście trochę objętości.
Znalazła się tutaj też maska do włosów Dolce Latte, o której też był post na moim blogu. Jest ona dość wydajna przynajmniej jak dla mnie i fajnie nawilża moje włosy:)




Następna będzie pielęgnacja twarzy. Zużyłam żel Effaclar Duo, który bardzo fajnie sprawiał się na mojej twarzy. Nie wysuszał (moją twarz ciężko jest wysuszyć) i był wydajny. Jak zwykle pojawia się też płyn micelarny z BeBeauty i dodatkowo płatki kosmetyczne Maxi z Lilibe, których zużyłam więcej ale niestety opakowania zostały wyrzucone:( O wiele lepiej zmywa mi się makijaż jednym dużym płatkiem niż trzema małymi.



Zużyłam 4 lakiery do paznokci, a raczej dwa z nich mi pozasychały:(. Czarny lakier z Golden Rose miałam około roku i nawet nie da się go odkręcić... A zielony lakier z Safari miałam ponad 2 lata, więc przyszła na niego kolej do zaschnięcia. Zużyłam biały lakier z MySecret, minimalnie zostało na dole. Lakier nawierzchniowy z Essence została trochę w opakowaniu ale nie dało się jej już wyciągnąć. Jak wiecie bardzo go lubię i kupiłam go ponownie:)



Nadeszła też pora na mój ulubiony podkład z Lirene City Matt, którego kupiłam sobie następne opakowani, jednak na lato będzie za jasny i muszę znaleźć coś innego:(
Polecacie jakiś podkład na lato? Albo Krem BB? Mam skórę bardzo przetłuszczającą się i ciężko mi coś znaleźć :(




Teraz trochę o maseczkach. Moimi ulubionymi stały się jak widzicie maski z Montagne Jeunesse, zużyłam ich 4 różne rodzaje i są świetne! Musicie ich spróbować, szczególnie tą owocową:) Maseczki z Rival de Loop są u mnie w domu zawsze, są nawet okej, głównie peel off. Zużyłam też saszetkę z BioVaxu, która była super. Zmiękczyła moje włosy i sprawiła, że były bardzo sypkie i puszyste.

Próbowałyście jakiś z wymienionych wyżej produktów? Jak Wam się sprawdził?


Pozdrawiam, Magda ;)

czwartek, 5 czerwca 2014

Paradise Spice

Hej !

Ten post miał się pojawić kilka dni temu ale niestety za bardzo zaczęłam się uczyć i nie miałam chwili, żeby go napisać. Bardzo chciałam, żeby się jak najszybciej pojawił.  Mówiłyście, że lubicie woskowe posty, więc z przyjemnością je dla Was piszę :) Dzisiaj opowiem Wam trochę o wosku z Yankee Candle, Paradise Spice. Jest on jednym z moich kilku ulubionych zapachów z Yankee.


"Dojrzałe banany mocno zmiksowane z nasionkami słodkiej wanilii. Koktajl nie jest mdły! Wręcz odwrotnie – jest świeży, orzeźwiający, idealnie sprawdzający się podczas plażowania na rajskiej, egzotycznej wyspie. A wszystko przez to, że w jego gęstej, mięsistej strukturze znalazło się miejsce dla garści cynamonu wymieszanego z goździkami – korzennych, bardzo orientalnych i ożywiających całą miksturę wonią przypraw. Aromat koktajlu jest świeży i zaskakujący. Jego esencja zamknięta została w wosku Paradise Spice – sprawnie łączącym azjatycką egzotykę z tajemnicą wyrwaną wprost ze 
skrzyneczki skrywającej w swoim wnętrzu orientalne przyprawy." - Goodies

Kupiłam ten wosk jako jeden z pierwszych i od razu był to trafiony wybór. Według mnie jest to zapach typowo 'ciepły'. Ma w sobie bardzo wyczuwalną nutę banana i przypraw takich jak cynamon i anyż. Gdy zaczynam go wąchać trochę bardziej, czuję tam też wanilię. Ma wspólną nutę z zapachem Christmas Cookie. Jest to on intensywny ale nie za bardzo duszący. Pachnie mi nim w całym domu i zapach unosi się dość długo. 
Według mnie ten zapach spodoba się każdemu :) Zachęcam każdego z Was, jeśli chcecie kupić sobie woski lub świece, koniecznie powąchajcie ten zapach ;)

Co Wy o nim sądzicie? Miałyście go już?

Pozdrawiam, Magda:)

sobota, 31 maja 2014

Fabryka Świec Light - podgrzewacze i woski

Hej !

Jak wiecie jakiś czas temu dokonałam zakupu wosków zapachowych i podgrzewaczy z Fabryki Świec Light. Byłam ich bardzo ciekawa, bo słyszałam o nich na YT od innych dziewczyn. Jako miłośniczka wosków z Yankee Candle postanowiłam spróbować również czegoś innego. Od razu chciałabym wspomnieć, że są to produkty Polskie ;)



Najpierw chciałabym opowiedzieć o tym, co kupiłam.

Zdecydowałam się na zamówienie przez allegro (podam Wam wszystkie linki pod koniec postu). Tak wyglądało moje zamówienie. Zdecydowałam się na 6 opakowań z podgrzewaczami oraz na 4 woski. Paczka przyszła w nienaruszonym stanie. Wszystko było zapakowane w kartonowe pudełeczko.

Zacznę od opisania podgrzewaczy. Jedno opakowanie zawierające w sobie 6 sztuk kosztuje na allegro 1.69 zł, co uważam jest świetną ceną. Coś co zauważyłam u wszystkich tych tea lightów, jest to zapach, który pod koniec palenia w każdym jest podobny - bardzo przyjemny i delikatny.













Oto podgrzewacze które zakupiłam. Wszystkie jeszcze przed zapaleniem mają bardzo ładne zapachy. Powiem trochę o każdym z nich. Summer Meadow jest jednym z zapachów, który niezbyt przypadł mi do gustu. Pachnie trochę zbyt mocno przed zapaleniem, ale po zapach jest o wiele delikatniejszy. Floral shop ma typowo kwiatowy, delikatny zapach, nawet go polubiłam. Grandma's cookies, tych podgrzewaczy jako jedynych jeszcze nie paliłam. Ale jak na razie zapach jest rzeczywiście jakby ciasteczek, może pierniczków... Spring breeze jest jednym z moich dwóch ulubionych jeśli chodzi o podgrzewacze. Ewidentnie wyczówam w nim trochę gruszkę ;p Drugim ulubieńcem jest Freesia, która również pięknie pachnie, ani trochę dusząco. Ostatnim zapachem jest Violet,czyli fiołki, które mają delikatny ale wyczuwalny kwiatowy zapach.
Wszystkie podgrzewacze paliłam po 3 sztuki na raz. Zapach każdego wydaje mi się jakby podobny ale jednak bardzo ładny;) Mimo to nie wiem, czy akurat na podgrzewacze się następnym razem skuszę, kiedyś na pewno ale nie wiem czy przy następnym zamówieniu ;)

Teraz trochę o woskach.









Zdecydowanie następnym razem gdy będę zamawiać z tej firmy postawię na woski. Jeden wosk kosztuje 1.55 zł. Jak dla mnie są one o wiele lepsze niż podgrzewacze. Mają bardziej intensywny zapach, może po jakimś czasie już odrobinę duszący ale tylko minimalnie. Na początku chciałabym powiedzieć, że woski są zapakowane w folię, na której są malutkie dziurki w niektórych miejscach, ale to w niczym nie przeszkadza;) Sam wosk jest dość twardy i żeby go odłamać, musiałam używać noża, ale mi to nie przeszkadzało. Creme Brulee najmniej przypadł mi go gustu. Pachnie rzeczywiście jak słodki deser ale wyczuwam tam trochę sztuczności. Blackberry jest natomiast moim ulubieńcem ! Polecam ten zapach spróbować każdemu ;p Pachnie jak słodka, dojrzała jeżynka, jest intensywny ale nie za bardzo i wystarczy odrobina żeby unosił się ładny zapach. Coffee jak dla mnie pachnie jak cappuccino, jest to drugi z moich ulubionych zapachów. Zapach Raspberry jest też nawet ładny, ale mógłby być odrobinę lżejszy i trochę bardziej malinowy ale bardzo ładnie pachnie owocami ;)


Linki do sklepów:

Strona internetowa (Można zamawiać je też na stronie)

Fabryka świec Light ma do zaoferowania również inne rodzaje świec. Od takich w szklanych słoiczkach, przez zwykłe świece na przykład do dekoracji stołu, olejki zapachowe oraz ciekawe świeczki pływające;p Polecam Wam zajrzeć na te stronki, może akurat się na coś skusicie ;)

Pozdrawiam, Magda;)

poniedziałek, 26 maja 2014

Majowi ulubieńcy

Hej !

Zbliża się koniec maja, więc przychodzę do Was z ulubieńcami tego miesiąca. Nie mam tego jakoś bardzo dużo, raczej tyle co zwykle ;)

KOLORÓWKA




Jak zawsze zaczynam od kolorówki. W tym miesiącu do makijażu twarzy używałam kamuflażu z Catrice w odcieniu 01, który kupiłam na promocji w Naturze -40%. Dużo dobrego o nim słyszałam i muszę przyznać, że jest świetny. Uważam, że podkład na mojej twarzy jest obowiązkowy, żeby ujednolicić moją cerę. Teraz jednak zdarzają się dni, że nakładam tylko ten kamuflaż na niektóre miejsca bez użycia podkładu. Nie kosztuje on dużo, bo 12.99 zł za 3 g. Jest to świetny kosmetyk i zastanawiam się dlaczego wcześniej po niego nie sięgnęłam..
Na moich ustach najczęściej w maju lądowała pomadka z Rimmela z serii Moisture Renew w odcieniu Let's Get Naked (nr. 705). Na tą pomadkę czaiłam się dość długo. Nie wahałam się gdy była promocja -49%. Daje bardzo ładny, delikatny kolor na ustach, ma lekko błyszczące wykończenie. Czy nawilża usta? Nie jakoś specjalnie ale też ich nie wysusza. Na zdjęciu kolor jest przekłamany, bo w rzeczywistości jest delikatniejszy. Koniecznie zobaczcie sobie ją gdy będziecie przy szafie Rimmel ;)
Ostatnia z kosmetyków kolorowych będzie kredka z Lovely, połyskująca w cielistym kolorze. Idealnie nadaje się u mnie do rozświetlenia kącika oka, chociaż minimalnie wchodzi w załamania. Uzywałam jej w maju prawie codziennie i podejrzewam, że długo ze mną zostanie.

PIELĘGNACJA





Pielęgnację chciałabym zacząć od masełka z Nivea karmelowego. Występuje ono w mojej pielęgnacji nie tylko zimą ale i każdą inną porą roku. Bardzo fajnie nawilża mi usta i pozostawia długo natłuszczoną warstwę. Do tego prześlicznie pachnie ;p
Na temat tego kremu do rąk z Deba BioVittal z olejkiem migdałowym mogłabym mówić i mówić. Jest to według mnie krem idealny. PRZECUDNIE pachnie i szybko się wchłania (co u mnie jest najważniejsze przy kremie) i do tego bardzo fajnie nawilża. Niestety jest już teraz przynajmniej dla mnie niedostępny. Kupiłam na szczęście dwa opakowania. Można go było dostać w Biedronkach za jedyne 3.99 zł.
Następny jest szampon do włosów suchych z Dove. Nie byłam jakoś przekonana do szamponów z tej firmy, do tego tym bardziej bo nie mam suchych włosów ale dostałam go od chłopaka więc, postanowiłam go zużyć. Pozytywnie mnie zaskoczył, ponieważ powoduje, że moje włosy są miękkie, nawilżone i bardzo fajnie się układają. 
Ostatni ale nie najgorszy będzie suchy szampon Batiste, którego używałam do odświeżenia grzywki. Sprawdza się do tego świetnie. Nie zostawia na moich włosów białego osadu, a jeśli już to łatwo da się go wyczesać. Gdy się skończy (co pewnie nie nastąpi szybko) na pewno kupię kolejne opakowanie. 

ZAPACH


W tym miesiącu chciałabym Wam pokazać dwa zapachy. Są to oczywiście woski z Yankee Candle. Jeden jest o zapachu Garden Sweet Pea, o którym pisałam już na swoim blogu tutaj. Był on najczęściej palonym zapachem w te cieplejsze dni. Natomiast Paradise Spice paliłam wieczorami albo gdy było odrobinę chłodniej. Jest to również przepiękny zapach. Czuć tam banana i delikatnie przyprawy. Napiszę o nim niedługo notkę ;) 

JEDZENIE


W tym miesiącu prawie codziennie jadłam jogurt z firmy Danone o smaku biszkoptowym. Uwielbiam go. Jak mi coś zasmakuje to mogę to jeść w kółko i w kółko ;p Tym razem padło na ten jogurt.

NAPÓJ


Tym razem nie będzie to nic wymyślnego, tylko woda. W maju porzuciłam wszystkie soki i herbaty na rzecz wody. Mogłabym ją pić do wszystkiego i o każdej porze. Na zdjęciu jest akurat woda, którą kupiłam przed wfem.

INNE


Nie wiem czy mówiłam Wam kiedyś o Tangle Teezer, który mam od ponad pół roku. Jest to świetna szczotka! Może nie całkiem nie wyrywa włosów ale wyrywa ich zdecydowanie mniej. Super rozczesuje moje włosy, nie szarpiąc ich, czy są mokre czy suche ;)


Jest to kolejny ulubieniec tego i poprzednich miesięcy. Jednak w obecnym miesiącu grałam w to najczęściej. Chyba każdy kojarzy grę Minecraft ;p Na początku nie rozumiałam jej fenomenu. Jednak gdy zaczęłam grać na tym serwerze i rozmawiać z ludźmi grającymi tam zrozumiałam co takiego w tym jest. Sky Warsy to jedna z gier na tym serwerze, która mega wciąga;p Często gram w nią z chłopakiem i z innymi znajomymi, jest to fajny sposób na odstresowanie się i zapomnienie o wszystkim innym ;) Polecam wszystkim ten serwer, jest tam też wiele innych opcji gry;) Od razu mówię, nie jestem osobą, która znałaby się na tych wszystkich grach komputerowych ;) 
A może ktoś oprócz mnie miał do czynienia z tą grą? ;p 

Dajcie znać, czy mamy jakichś wspólnych ulubieńców;p

Pozdrawiam, Magda ;)

czwartek, 22 maja 2014

MUA Eyeshadow Palette Undress Me Too

Hej !

Chciałabym Wam opowiedzieć trochę o palecie cieni z Makeup Academy Undress Me Too, którą około miesiąc temu zakupiłam na stronie Minti Shop. Jak już zauważyliście kupiłam już trochę rzeczy z tego sklepu i bardzo Wam go polecam ;) Zapłaciłam za nią 20.99 zł, co uważam za dobrą cenę za tak fajny produkt.



Chyba każda z Was wie jak wygląda ta paletka ;p Jeśli chodzi o opakowanie, jest ono lekkie i dość dobrze wykonane. Jeszcze jej nie miałam na żadnym wyjeździe więc nie wiem jak się sprawdza w takich warunkach. Paletka zawiera 12 cieni w kolorach neutralnych. Każdy z cieni ma średnicę 2 cm. Do paletki dołączony jest też dwustronny aplikator do cieni, którego nie używam, chyba, że sporadycznie.




Powiem Wam teraz kilka słów o każdym cieniu z tej paletki. 
1. Naked - jest to cień matowy, jak widać ma odcień neutralny, w kolorze naszej skóry. Wydawało mi się, że będzie on służył mi jako zwykły bazowy cień, ale niestety, nie jest on prawie w ogóle napigmentowany. 
2. Devotion - cień perłowy. Jak dla mnie jest to typowy złoty kolor. Bardzo dobrze napigmentowany.
3. Shy - cień perłowy - jeden z moich ulubionych cieni. Idealnie nadaje się na środek powieki. Jest to cień bardzo jasny wpadający odrobinę w srebrny kolor. Dobra pigmentacja.
4. Fiery - cień perłowy - najbardziej przeze mnie używany. Jest on podobny do devotion ale wpada trochę bardziej w stare złoto. Bardzo dobrze napigmentowany.
5. Lavish - cień matowy. Prawie go nie widać na powiekach. Ma bardzo słabą pigmentację i w ogóle go nie używam.
6. Dreamy - cień perłowy. Jest on pomieszaniem ciemnego złota, brązu i może odrobiny wojskowej zieleni. Pigmentacja bardzo dobra.
7. Tranquil - cień perłowy. Jest to cień złoty, ale bardziej stonowany niż 2 i 3. Bardzo dobra pigmentacja.
8. Explosed - cień perłowy. Jest to ciemno srebrny kolor o bardzo dobrej pigmentacji.
9. Reveal - cień perłowy. Jest on w kolorze jasno szarym, połyskującym na srebrno z bardzo dobrą pigmentacją.
10. Wink - cień perłowy. Zupełnie nie wiem jak opisać ten odcień... Ma dobrą pigmentację.
11. Obsessed - cień perłowy. Ma ciemnobrązowy kolor i jest najmniej połysujący ze wszystkich perłowych w tej paletce.
12. Corrupt - cień matowy. Jest to typowy czarny cień, który jako jedyny z matowych jest dobrze napigmentowany. 
Kolory tych cieni podawałam Wam na podstawie swatchów :)

Ogólnie jak widzicie w tej paletce jest 9 cieni perłowych (ładnie połyskujących) i 3 matowe. Cienie można bardzo dobrze ze sobą blendować. Można zrobić nimi makijaż dzienny i wieczorowy. Podobno jest to odpowiednik paletki Naked 2 z Urban Decay ale ja niestety nie mam porównania.
Wydaje mi się, że jest to idealna paletka dla osób zaczynających swoją przygodę z makijażem.

Miałyście do czynienia z tą paletką? Używacie z niej wszystkich cieni, czy macie jakieś ulubione?;)

Pozdrawiam, Magda;)

piątek, 16 maja 2014

Dolce Latte - maska do włosów

Hej !

Dawno już nie było u mnie recenzji kosmetyków więc dzisiaj mam dla Was, krótką recenzję maski do włosów Dolce Latte. Jest to produkt profesjonalny, który jest dostępny w sklepach z kosmetykami do pielęgnacji włosów. Moja maska ma pojemność 1 litra, można jeszcze dostać ją w pojemności 250 ml. Za litrowe opakowanie zapłaciłam 18 zł, co nie jest zbyt dużą ceną jak na ten produkt. 



Konsystencja maski jest jakby budyniowa. Ma ona biały, lekko przeźroczysty kolor. Łatwo się ją wciera we włosy i delikatnie się pieni podczas aplikacji. Jeśli chodzi o zapach, jak dla mnie pachnie ślicznie, trochę mlekiem i kokosem. 
Na początku nie byłam do niej za bardzo przekonana, nie chciało mi się nakładać żadnej maski na włosy. Jednak po kilku użyciach nie wyobrażałam sobie, że mogłabym jej nie nałożyć ;) Używam szamponów oczyszczających i powodują one, że moje włosy są jakby szorstkie tuż po umyciu. Używam tej maski na połowę długości włosów, dzięki czemu nawilżam je, szczególnie końcówki, po tych mocnych szamponach. Po wysuszeniu włosy są miękkie, sypkie i bardzo ładnie pachną tą maską.


Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol (zmiękcza i wygładza skórę i włosy), Cetrimonium Chloride (Substancja kondycjonująca włosy: ułatwia rozczesywanie, zapobiega splątywaniu, nadaje połysk i wygładza włosy, wykazuje działanie antystatyczne, dzięki czemu zapobiega elektryzowaniu się włosów), Dipalmytoylethyl Hydroxyethylomonium Methisulfate (substancja zapobiegająca elektryzowaniu włosów i zmiękczająca włosy), Parfum, Phenoxyethanol (konserwant), Methyldibromo Glutaronitrile (konserwant), Hudroxypropyltrimonium Hydrolized Casein (białko), Citric Acid, Hydrolized Milk Protein (nawilża, zmiękcza i wygładza włosy), Methylchlorisothiazolinone (Substancja rozpuszczalna w wodzie. Bezpieczna dla środowiska - biodegradowalna; konserwant), Sodium Cocoyl Glutamate (substancja pochodzenia naturalnego;  Substancja myjaca), Methylisothiazolinone (substancja kosnerwująca).

Może nie ma jakiegoś przecudownego składu ale bardzo ją lubię. Dobrze działa na moje włosy i nie robi im krzywdy ;) 

A Wy miałyście tą maskę? ;) Jaką maskę lub odżywkę do włosów mi polecacie?;)

Pozdrawiam, Magda;)